Wywiad z Kasią Karlikowską - fizjoterapeutką, refleksolożką i akupunkturzystką
„Ciało mówi – trzeba je tylko usłyszeć” - rozmowa z Kasią Karlikowską - fizjoterapeutką z 20-letnim doświadczeniem, specjalistką w dziedzinie refleksologii i akupunktury.
Kasiu, od 20 lat pracujesz jako fizjoterapeutka. Jak zaczęła się Twoja przygoda z medycyną alternatywną?
Zaczęło się od moich własnych problemów zdrowotnych, z którymi klasyczna medycyna sobie nie radziła. Próbowałam wszystkiego – leków, zabiegów, konsultacji ze specjalistami. Dopiero refleksologia pomogła mi spojrzeć na ciało w zupełnie inny sposób. To mnie zainspirowało – jeśli pomogło mnie, może pomóc też innym.
W Twojej praktyce łączysz fizjoterapię z refleksologią i akupunkturą. Dlaczego właśnie te metody?
Bo się uzupełniają. Fizjoterapia działa mechanicznie – przywraca ruch, zmniejsza ból. Refleksologia i akupunktura natomiast docierają głębiej – do przyczyny problemu. Działają na układ nerwowy, hormonalny, emocjonalny. To holistyczne podejście. A ludzkie ciało to nie tylko mięśnie i kości – to system naczyń połączonych.
Co najczęściej skłania pacjentów do sięgnięcia po alternatywne formy leczenia?
Bezsilność. Kiedy ktoś chodzi od lekarza do lekarza, bierze kolejne leki i nie ma poprawy – zaczyna szukać innych dróg. Często trafiają do mnie osoby z przewlekłym bólem, problemami trawiennymi, bezsennością czy stresem. I dopiero wtedy zaczynają rozumieć, że może trzeba spojrzeć szerzej – nie tylko na objaw, ale na całego człowieka.
Czy zdarza się, że pacjenci są sceptyczni?
Oczywiście. Ale to dobrze! Sceptycyzm to naturalna reakcja – szczególnie w naszym kręgu kulturowym, gdzie medycyna akademicka jest „tą właściwą”. Ja zawsze mówię: „Nie musisz wierzyć – sprawdź na sobie”. I w większości przypadków efekty mówią same za siebie.
Jakie efekty najczęściej obserwujesz u pacjentów po kilku sesjach refleksologii czy akupunktury?
Zaskoczenie. (śmiech) Wielu ludzi nie spodziewa się, że po kilku prostych zabiegach mogą spać lepiej, mieć więcej energii, mniejszy ból. Często poprawia się trawienie, cykl hormonalny wraca do normy, a objawy stresu się zmniejszają. Organizm sam zaczyna się regenerować – my tylko mu pomagamy.
Jak wygląda Twoje podejście do leczenia pacjenta – od czego zaczynasz?
Od rozmowy. Długiej i szczerej. Pytam o wszystko – nie tylko o dolegliwości fizyczne, ale też o sen, dietę, emocje, stres, styl życia. Czasem okazuje się, że ból kolana ma źródło w nerkach, a bezsenność wynika z niewyrażonych emocji. Trzeba słuchać ciała i tego, co mówi między słowami.
Wierzysz, że każdą chorobę da się wyleczyć naturalnymi metodami?
Nie każdą. Medycyna konwencjonalna ma swoje ogromne zalety – chirurgia, diagnostyka, leczenie ostrych przypadków. Ale w chorobach przewlekłych, autoimmunologicznych, psychosomatycznych czy w leczeniu bólu – często potrzebujemy czegoś więcej. Czegoś, co spojrzy na człowieka całościowo.
Czy zauważasz, że zainteresowanie medycyną naturalną rośnie?
Zdecydowanie. Ludzie są coraz bardziej świadomi, chcą rozumieć swoje ciało, chcą mieć wpływ na swoje zdrowie. Coraz częściej przychodzą do mnie młodzi ludzie, którzy nie chcą już tylko „łykać tabletki”. To bardzo budujące.
Co powiedziałabyś osobom, które są na granicy rezygnacji z walki o zdrowie?
Nie poddawajcie się. Czasem trzeba zmienić kierunek, żeby dojść do celu. Jeśli jedna droga nie działa – poszukaj innej. Ciało ma ogromny potencjał samouzdrawiania. Trzeba mu tylko dać szansę.
Jakie są największe mity na temat refleksologii i akupunktury, które chciałabyś obalić?
Że to „magia” albo „efekt placebo”. Refleksologia opiera się na strefach odruchowych – udokumentowanych medycznie. Akupunktura była badana w setkach badań naukowych i jest oficjalnie uznana przez WHO. To nie magia – to wiedza, którą Zachód dopiero odkrywa, a Wschód zna od tysięcy lat.
Jakie przypadki najbardziej zapadły Ci w pamięć?
Była kobieta z silną migreną, która od 15 lat codziennie brała leki przeciwbólowe. Po 8 zabiegach refleksologii nie brała już nic. Albo mały chłopiec z problemami trawiennymi, który po akupresurze brzucha pierwszy raz od miesięcy przespał całą noc. Takie momenty przypominają mi, dlaczego to robię.
Na koniec – jaką jedną radę dałabyś każdemu, kto chce zadbać o swoje zdrowie inaczej niż do tej pory?
Zacznij słuchać swojego ciała. Ono mówi cały czas – trzeba tylko przestać zagłuszać jego sygnały. I otwórz się na nowe. Czasem to, co wydaje się dziwne albo egzotyczne, może okazać się kluczem do Twojego zdrowia.
Kasia Karlikowska pokazuje, że alternatywne formy leczenia nie muszą być „ostatnią deską ratunku”, lecz świadomym wyborem na drodze do zdrowia. Jej historia i doświadczenie zachęcają do spojrzenia na ciało i duszę jako całość – a nie zestaw objawów do wyciszenia. Czasem warto zrobić krok w bok, by w końcu pójść do przodu.







